Tak to wygląda...
Tak to wygląda teraz. Może ktoś pomysli, że porywamy się z motyką na Słońce, ale My jestesmy pewni swego...
Tak to wygląda teraz. Może ktoś pomysli, że porywamy się z motyką na Słońce, ale My jestesmy pewni swego...
"Tu na razie jest ściernisko, ale będzie...." no właśnie.... pomysł z budową zrodził się już jakiś czas temu. Ale moja (Nasza) nie wiedza sprawiła, że pomysł umarł zanim jeszcze na dobre się narodził. Opierając się na cząstkowych informacjach jak można, gdzie można się budować stwierdziliśmy z moją Narzeczoną Olą, że "dajemy sobie spokój". W tym przypadku niez astąpieni i nieocenieni okazali się moi rodzice za co już na samym początku chciałbym im podziękować. To oni w tajemnicy przed nami, z anielską ciepliowością chodzili od urzędu do urzędu i orientowali się jak to ten nasz wymarzony domek można postawić. Działka a raczej działeczka nie jest duża by nie powiedzieć malutka, gdyż ma nie całe 2 ary. Ale stwierdziliśmy wspólnie,że nam to wystarczy. Na działce stoi zaniedbały dom niegdyś w nim mieszkali moi dziadkowie. Gdy dowiedzilelismy się, że można dom rozbudować stwierdziliśmy jednoznacznie: BUDUJEMY SIĘ!!! i lawina ruszyła. Zaczęlismy z Olą szkicować, mierzyć przy tym marząc jak to wszystko ma wyglądać. Ale marzenia marzeniami a realia finansowe i urzędnicze to już inna sprawa. Ale decyzji nie dało się już cofnąc. Działka oficjalnie jest nasza, za co znów kłaniamy się w pas moim rodzicom. I ruszamy.... wiemy,że będzie ciężko, czasem dopadna nas watpliwości ale wierzę, że damy radę. To kilka takich myśli i rzeczy z którymi na początku Naszej przygody z Mojabudowa.pl chciałibyśmy się z Wami drodzy podzielić. Trzymajcie za nas kciuki tak jak My trzymamy za Was którzy podjeli niełatwa decyzję o budowie własnego M. Pozdrawiamy Ola i Piotrek :)
Komentarze